środa, 30 kwietnia 2014

Tęczowa Pasieka, Bajka z Nowej Zelandii.




.............................................................................................................................

*Bajka o Manuce to tylko bajka. Żeby nikt potem nie miał pretensji, że ja pisałam, że to świetne lekarstwo, a jemu nie zadziałało ;D Prawdziwy miód Manuka jest bardzo trudno kupić w Polsce, dlatego trzeba mieć naprawdę wiarygodne źródło, żeby to robić, a jeśli się nie ma, lepiej nie robić wcale. Jak powiedział nam Pan Pszczelarz z Tęczowej Pasieki, najlepiej spożywać produkty ze swojej okolicy i swojej strefy klimatycznej. Nasz miód również ma wiele właściwości, dlatego warto poszukać (również prawdziwego!) miodu Polskiego niż kupować oszukaną Manukę. Warto pamiętać, że nie wszyscy mogą jeść miód – niektórzy mają na niego uczulenie.


 ..........................................................................................................................
                                                             Nowa Zelandia - 2 wyspy
link


   Dawno dawno temu u stóp Południowych Alp, na Wyspie Południowej stał mały drewniany domek. Żyła w nim zmęczona życiem, choć całkiem młoda kobieta. Na pierwszy rzut oka widać było, że musiała być kiedyś bardzo piękna.. Nadal była bardzo ładna, pojawiło się na niej wiele zmarszczek, skóra straciła blask a wśród włosów było widać srebrne nitki… dużo, dużo za wcześnie..

Grace, bo tak jej było  na imię, miała dwoje dzieci. Dzielnego i niezwykle przystojnego chłopca, a w zasadzie młodego mężczyznę , Roba  ;) oraz ośmioletnią córeczkę Ruby. Ojciec dzieci zginął kilka lat wcześniej, w czasie sztormu, gdy wraz z innymi mężczyznami z wioski wypłynął na połów ryb i innych morskich stworzeń. Rob bardzo dużo pomagał – do niego należało podlewanie upraw oraz wypas owiec. Ale Rob wiedział jak ciężko jest jego mamie, więc wykonywał jeszcze wiele innych prac – naprawiał różne rzeczy, nosił ciężary, np. balię z praniem, ostrzył noże i siekierę, chodził po zakupy, do sklepu oddalonego o kilka kilometrów. Opiekował się też Ruby, ponieważ jego mała siostra bardzo często chorowała. Nie mogła chodzić do szkoły.. Zimą leżała w łóżku, przykryta ciepłą pierzyną i popijając gorącą herbatę. Nudziła się strasznie, ponieważ nie mogła bawić się z rówieśnikami a brat i mama cały dzień zajmowali się gospodarstwem. Wieczorami tylko, Rob czytał jej książki, przeróżne ciekawe opowieści i wiersze a ona czekała na to cały dzień. Późne popołudnie i wieczór były jej ulubionymi momentami dnia. Latem było trochę lepiej, bo Rob wynosił dla Ruby fotel, który stawiał pod jabłonią, okrywał ją kocem. Mogła wtedy podziwiać góry, kwiaty, obserwować przelatujące jej przed nosem owady. Czasami na kolana wskakiwał jej czarny kot i mruczał miło, a czasem przeszła tuż obok puchata owca. Tak, lato było o wiele ciekawsze.. Nigdy jednak Ruby nie miała siły biegać jak inne dzieci, ani grać w piłkę. Jej mały organizm był bardzo wyniszczony ciągłym chorowaniem. I niestety pewnej zimowej nocy, Ruby dostała bardzo wysokiej gorączki i nie  odpowiadała na żadne pytania.. Leżała tylko i coś mamrotała, jakby przez sen… Mama bardzo martwiła się o swoją córeczkę, ale nie wiedziała  zupełnie co robić. Żadne lekarstwo nie pomagało, a z małą było coraz gorzej.

Nagle zobaczyła, ze Rob spakowany i gotowy do drogi stoi w progu.

-Znajdę lekarstwo. Uważaj na siebie i na Ruby. Postaram się wrócić najszybciej jak się da.

Grace martwiła się bardzo o syna, jednak wiedziała, że jest to jedyna szansa dla Ruby. Kiedy następnego wieczoru   zastanawiała się dokąd pojechał Rob, chłopak docierał właśnie do chaty Pszczelarza i hodowcy bydła, starca Oliviera.

-Legenda głosi, że Twoje krowy są najzdrowszymi krowami na świecie. Że nigdy nie chorują i żyją wiele, wiele lat. Podobno sprawia to jakieś złoto, którego masz pod dostatkiem. Czy możesz podzielić się ze mną, abym mógł pomóc mojej małej siostrze?

-Podzielę się chętnie, ale złoto, jak dobrze wiesz, jest bardzo drogie. Nie dam Ci go za darmo. Musisz przynieść mi Agat – cenny kamień. Agat jest symbolem bogactwa i długiego, udanego życia. Chroni noszącą go osobę przed wszelkim złem i zapewnia zdrowie. Znajdziesz go w samym sercu wyspy Północnej,  jak mówią Maorysi, „tam gdzie panuje noc”, czyli na jeziorze Taupo. Nie wiem, jak się tam dostaniesz, ale skały otaczające Taupo mają w sobie to o czym marzę. Uważaj, bo jezioro to tak naprawdę zalany wodą krater, jest bardzo głębokie.


wikipedia

wikipedia


To mówiąc starzec  zamknął chłopcu drzwi przed nosem. Rob nie wierzył w moc kamienia ale postanowił go zdobyć, ze względu na Ruby. Nie wiele myśląc ruszył w dalszą drogę. Nie miał łodzi ani pieniędzy, żeby zapłacić przewoźnikowi, dlatego postanowił udać się do Maorysów i prosić, żeby pożyczyli mu Waka, specjalną łódź, służącą wprawdzie do poruszania się po rzekach a nie po morzach i oceanach, jednak nie miał wyboru i musiał spróbować .

Kiedy dotarł do wioski Maorysów i błagał o łódź usłyszał:


wikipedia


-Waka buduje się wiele dni. Nie wiadomo, czy Twoja wyprawa się uda i czy oddasz łódź. Dlatego najpierw musisz za nią zapłacić. Masz zatańczyć Poi dla wodza, którego  nauczy Cię jego wnuczka, jednak ona ma pewne marzenie…



wikipedia


-Chciałabym mieć naszyjnik z piórek Kiwi Plamistego. Piórka są przepiękne, brązowe, błyszczące i mają czarne centki. – rozmarzyła się dziewczyna.

Nie pozostało chłopcu nic innego jak ruszyć w kierunku północno-wschodnim.. Martwił się tylko, że jego wyprawa z każdą chwilą wydłuża się, a mała Ruby czeka na ratunek…

W gęstwinie drzew, po kilku dniach od opuszczenia Maoryskiej wioski Rob znalazł ukryte w ściółce małe gniazdo a w nim Tatę Kiwi wysiadującego jajo. Tuż obok przechadzała się Mama Kiwi pilnując gniazda.
wikipedia


-Czego chcesz? – zapytała Mama Kiwi zobaczywszy intruza.

-Potrzebuję kilku waszych piór, żeby uratować moją chorą siostrę – odparł chłopiec, dziwiąc się, ze rozumie co ptak do niego mówi.

-Nie wiem jaki ma związek choroba z piórami, ale wiem jedno – wyrywanie sobie piór nie należy do przyjemności. Jeśli chcesz pióra musisz nam pomóc.

-Pomogę, jeśli nie będę musiał nigdzie stąd iść! – zdenerwował się Rob.

-Ależ nawet nie możesz stąd iść. Musisz tu siedzieć, w jednym miejscu i się nie ruszać. Będziesz wysiadywał nasze jajko, a my wreszcie sobie trochę odpoczniemy.

-Ale ja nie umiem wysiadywać jajka! Nie jestem ptakiem.

Mama Kiwi jednak go nie słuchała. Pokazała mu jak ogrzewać jajo i chwilę potem oba ptaki zniknęły wśród drzew. Chłopiec cieszył się, że takie dostał zadanie bo był już bardzo zmęczony wędrówką, miał tylko nadzieję, że pisklę niedługo pojawi się na świecie. Oczekiwanie na mały dzióbek przebijający skorupkę zajęło cztery dni. Kiedy tylko Rob usłyszał chrupnięcie nagle, nie wiadomo skąd pojawili się Rodzice Kiwi. Zobaczyli pisklę, dali chłopcu kilka piór i odeszli.

-Ej, czekajcie! A co z Waszym pisklakiem?

-Musi sobie radzić! – odrzekł Tata Kiwi –my zawsze zostawiamy swoje pisklęta, gdy tylko się wyklują.

Rob nie mógł uwierzyć… Zabrał malucha ze sobą z powrotem do Maorysów. Tam dał wnuczce wodza to, czego pragnęła,  a jako dodatkowy prezent maleńkiego Kiwi. Dziewczyna tak się ucieszyła, że w zamian uczyła go przez  wiele dni tańca z ognistymi kulami. Aż pewnego wieczora zatańczył najpiękniejszy taniec jaki Maorysi widzieli. W dowód uznania wymalowali chłopcu na twarzy specjalne wzory, aby wyprawa po Agat powiodła się. Pożyczyli też chłopcu łódź Waka, żeby mógł wypłynąć na wielkie jezioro. W ciągu kilku dni udało mu się odnaleźć ten pasiasty kamień. 
wikipedia
Oddał Waka Maorysom, pożegnał się z Wnuczką wodza i ruszył co sił w nogach do pszczelarza. Wręczył mu woreczek z kamieniem wielkim i pięknym, a zadowolony starzec dał mu w zamian ogromy słój miodu.


link
-Co to?! – zdenerwował się już nie na żarty Rob – podróżuję wiele tygodni, narażam życie swoje i siostry, żeby zdobyć dla Ciebie jakiś kamień a ty mi odpłacasz miodem?!

-Chciałeś płynne złoto? Dzięki, którem moje bydło nie choruje? To proszę. Umowy dotrzymałem. To Manuka. Daj swojej siostrze łyżkę tego miodu dziennie, a zobaczysz co się stanie.

Chłopiec nie był przekonany czy wierzyć starcowi, jednak nie miał innego wyjścia. Zabrał słój i ruszył do domu. Ruby odzyskała przytomność w ciągu tych kilku tygodni i gorączki też już nie miała jednak tak blada i tak chuda nigdy jeszcze nie była. Nie miała siły zupełnie na nic, leżała tylko i patrzyła przed siebie. Mama też była bardzo zmęczona, opieką nad dzieckiem i zamartwianiem się… Rob dawał łyżkę Manuki i mamie i siostrze i ze zdziwieniem obserwował jak z dnia na dzień zdrowieją. Mama była ożywiona i uśmiechnięta, jej skóra odzyskała blask. Wkrótce też mała Ruby wyzdrowiała i nie tylko miała siłę biegać z innymi dziećmi, nie tylko chodziła wreszcie do szkoły, ale też nie chorowała już prawie nigdy! Taka to była moc tego płynnego złota…



................................................................................................................................

Część pierwsza naszego warsztatu bajkowego - wyprawa do Tęczowej Pasieki  .

Obejrzeliśmy ule, pszczoły, i warsztat do pozyskiwania miodu z plastrów. Posłuchaliśmy wielu ciekawych historii o pszczołach, których Wam nie streścimy, bo było tego za dużo ;P ale np. możemy Wam powiedzieć, że jeśli jedna pszczoła znajdzie miejsce z dużą ilością pyłku, przylatuje do ula i tańczy (drga) i przekazuje innym gdzie dokładnie to miejsce jest, tak, że inne wiedzą gdzie lecieć! 


fot. P. Tchorek


fot. P. Tchorek















fot. P.Tchorek




fot.P.Tchorek

















fot.P.Tchorek


fot.P.Tchorek

















fot. P.Tchorek
Miód Nawłociowy kupiliśmy sobie na koniec wycieczki. Kto spędził choć część dzieciństwa na łące na pewno zna Nawłoć, wygląda ona tak: 
link

Polecamy Wam Tęczową Pasiekę na wycieczkę z dziećmi. Żaden owad nas nie użądlił, dowiedzieliśmy się na prawdę wielu ciekawych rzeczy, poznaliśmy Pana Pszczelarza, dla którego pasieka jest prawdziwą pasją, spróbowaliśmy miodu i pooglądaliśmy ule, kury, koguty :) A słowa pasieka i pyłek utrwaliły się nam na dobre. Wyprawę zaliczamy do bardzo udanych :)


Polecamy jeszcze poradnik dot. pszczół, sporo ciekawych informacji, o tym dlaczego te owady giną masowo, jakie są tego konsekwencje i co można zrobić aby im pomóc:

PROJEKT PSZCZOŁA


A na koniec nasz MAORYSKI MAKE UP ;D wyjątkowo można zobaczyć oczki Robcia ;P



Patrząc na różne zdjęcia rdzennych mieszkańców Nowej Zelandii dochodzę do wniosku, że mój domowy Maorys jest najpiękniejszy :)

link






2 komentarze:

  1. Fajne połączenie odległej Nowej Zelandii i współczesnej Polski :) Słodko!

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudowna moc miodu ;)! Ja wierzę ;). Rewelacyjny Twój własny Maorysek ;)!!

    OdpowiedzUsuń