Żeby mu to ułatwić - zrozumienie tego, co dzieje się w środku mamy , tego co będzie się działo już "po", ale też, żeby pomóc mu nawiązać relację z maluszkiem - robimy od jakiegoś czasu rozmaite rzeczy, a wszystko razem, zebrane stało się naszym warsztatem, który może pomoże kiedyś innym starszym rodzeństwom czekającym na bobasa.
Zaczęliśmy od książek. Wiadomo. jest mnóstwo. Ale my jesteśmy wybredni, szczerze mówiąc i mało co nam się podoba. Było o Franklinie jak był starszym bratem, i odpowiedni rozdział z Dzieci z Bullerbyn o małej Kerstin ( to akurat nam się bardzo podobało), i jeszcze było dużo innych książek, ale wszystkie one mówią o tym, jak małe rodzeństwo ma tak na oko 1-1,5 co najmniej ( o ile można ocenić wiek Żółwinki). Chciałam znaleźć coś o dziecku w brzuchu, albo chociaż coś o noworodku.
Po długich poszukiwaniach udało się. Jedna z książek do polecenia, jest na temat tego, co je niemowlę - napisana trochę wierszem, śmieszna, ciekawa, bardzo polubiliśmy ją oboje. Ilustracje nie są cukierkowe, co nam na przykład odpowiada, ale wiem, że nie każdemu. Mimo to, polecam bardzo.
Mały Oskar zostaje w domu z dzieckiem, które już po chwili od wyjścia jego mamy zaczyna płakać. Oskar domyśla się, że bobas jest głodny więc biegnie do miasta kupić coś dla niego. Dominika pyta o kawałek sernika, u Alinki chce kupić sardynki, od Mikołaja pragnie wziąć dwa lub trzy jaja itd... Dopiero kiedy wraca mama bobasa Oscar dowiaduje się co jedzą niemowlęta i nie może wyjść z podziwu :)
Druga ciekawa pozycja to "Maciupek i Maleńtas - niezwykłe przygody w brzuchu mamy" napisana przez Annę Janko. Nie spełniła moich wszystkich oczekiwań, natomiast Robert dużo się dowiedział, zrozumiał, bardzo zainteresował. Wie już co to pępowina ( wesołe sznureczki) i co to USG, czego boją się dzidziusie w brzuchu, a co lubią, co słyszą. To był nasz taki nasz początek dowiadywania się o co chodzi.
Ponieważ jednak, jak pisałam, żadna z książek nie zaspokoiła naszych wszystkich oczekiwań, robiliśmy też swoją własną :) Opisującą prawie tydzień po tygodniu, co tam u naszej Helusi się dzieje i jak się rozwija.Jednak pokarzemy Wam ją za jakiś czas, ciągle przecież przybywa jej stron...
Myślę, że jest to dla Robcia cenne. Sprawdzamy sobie na początku tygodnia co tam się wydarzy i mamy tego świadomość, całe siedem dni ;)
Robert układał też puzzle, które dla niego wycięłam i skleiłam. Znalazłam w sklepach dwa rodzaje tego typu puzzli, jednak ani nie pasowała mi cena ani wykonanie. Mają oczywiście tę przewagę, że są drewniane i się nie zniszczą zbyt łatwo. Ale... nasze są nasze, to po pierwsze, a po drugie Robert brał udział w ich robieniu a wtedy też się uczył :) pracowaliśmy w oparciu o animację, pokazującą jak rośnie bobas i co dzieje się z narządami wewnętrznymi mamy!
4 ostatnie dzidziusie okazały się dla mnie za trudne do narysowania, dlatego znajdą się tam niebawem dzidziusie druknięte z netu ;P
Żeby nawiązać kontakt z siostrą Robert też słuchał jej przez stetoskop,
trzymał ręce na brzuchu, kiedy było już ciemno i nagle zapaliliśmy światło,
wybierał piosenki, których chciał, żeby mała słuchała, które sam bardzo lubi. Szeczególnie jedna nam bardzo przypadła do gustu, ponieważ jest właśnie dla Helenki :)
Rubik. Piosenka dla Helenki
Kolejną naszą zabawą było naklejanie naklejek, malowanie i układanie na brzuchu różnych układanek ;) zastanawialiśmy się, czy Helena będzie miała po tacie zielone oczy? ;)
Może będzie kibicem?
Robert wybrał też zabawki dla siostry, które uważał za najfajniejsze,
a nawet... pomagał jedną z nich zrobić sam :)
Robcio wie już, że dzidziusie najlepiej widzą barwy kontrastowe, dlatego pomagał wymyślać wszystkie czasrno-białe rzeczy, które mogłyby być ilustracjami naszych obrazków. Potem pomagał przyklejać i laminować obrazki :)
Ostatnio natomiast zabraliśmy synka na prawdziwe badanie usg, żeby mógł zobaczyć, chociaż troszkę, dzidziusia w środku :) udało się, choć w sumie zdjęcia z USG dały nam chyba więcej, bo się tak nie kręcą ;)
Na koniec obejrzeliśmy film o tym jak dzidziuś powstaje, zmienia się i rośnie. polecamy Wam tę animację :)
JAK POWSTAJE I ROŚNIE DZIDZIUŚ W BRZUCHU MAMY

Super pomysł, idąc najmniejsza linią oporu po prostu kupiłam Gabie lalkę Barbie w ciąży ;)
OdpowiedzUsuń:D no barbie w ciąży też fajny pomysł ;) na pewno jej się podobało :)
UsuńŚwietny warsztat :-)
OdpowiedzUsuńPrzygotowanie malucha na rodzeństwo, bardzo ważna sprawa :-)
Ehhh pamiętam jak moja Gabi się do brzuszka przytulała jak do niego mówiła. Osłuchiwała mnie stetoskopem :D
U nas Robcio wie na przykład, że dzieci w brzuchu czują i lubią słodki smak. I wrzeszczy do brzucha: Helena, mama zżarła czekoladę, zaraz będzie fajnie ;)
UsuńAle fajnie i na wesoło i na poważnie :-) Wszystkiego dobrego dla Was!
OdpowiedzUsuńŚwietny sposób na edukację seksualną i wprowadzenie nowego członka rodziny do domu. Bardzo fajny warsztat
OdpowiedzUsuńwww.mamuska24.pl
Zarówno Karol jak i Franio przyszli na świat przez cc. Dla tego dla Karola logiczne jest że dzieci rodzą się tak że mamie lekarz rozcin brzuch...ale ostatnio w stadninie koni
OdpowiedzUsuńKarol zpytał "mama a jak sie rodzą zwierzęta? przeciez im nikt brzuchów nie rozcina"
Świetny pomysł na objaśnienie dziecku ważnego i trudnego tematu.
OdpowiedzUsuńPozdrawiamy
http://elenapopolsku.blogspot.it/
Pięknie Wam to wyszło!
OdpowiedzUsuńBardzo ciekawe ujecie tematu :)
OdpowiedzUsuńgratuluję i świetne opracowany temat, szczególnie jak rośnie bobas - bomba!
OdpowiedzUsuńjak pięknie budowaliście więź :) gratulacje!
OdpowiedzUsuń